Jetem i chudnę. Wolno, bo wolno Ale na własne życzenie. Bez wyrzeczeń , bez ciśnienia. Jest mnie już 18 kg mniej. Już kupuję nowe ciuchy. Pozytywnej patrzę na samą siebie.Zauważam plusy, nie zapominam jednak ile jeszcze drogi przede mną. Jakby nie było to jeszcze 12 kg do zrzucenia jest. A kto wie, może i więcej ? Zobaczymy na ile starczy mi determinacji.
Póki co odliczam dni do narodzin siostrzenicy. W końcu oficjalnie zostanę ciocią. A jeszcze czeka mnie ukochana pora roku , czyli święta, choinka itp :)