Tak, to już -15 kg za mną.
W ostatnim miesiącu schudłam tylko, albo aż 2 kg. Może to nadszedł ten czas spowolnienia chudnięcie, może to tylko i wyłącznie wina mojego rozluźnienia. Bo dieta zaczęła mnie męczyć, nudzić, czasami miałam ochotę wrócić do tak zwanej normalności. Nie myśleć już o tym co jeść, nie planować z wyprzedzeniem posiłków. A może to wpływ otoczenia , które nagle zaczęło prawić komplementy, jak to pięknie schudłam, jak dobrze wyglądam, ba wręcz słyszałam, że jestem chuda ! Ja kobieta w rozmiarze 42 jestem chuda ! Cuuudownie . Ale jednocześnie tyłek osiadł trochę na laurach. Zdarzyło się podjadać- co wcześniej nie miało miejsca. Zaczęły powracać słodycze, nie w takich ilościach jak kiedyś ,ale jednak.
Cel na ten miesiąc to - 3kg . Nie chcę więcej, tylko tyle. No i może w końcu włączę do tego jakąś aktywność fizyczną- trzeba rozruszać metabolizm. Ujędrnić pośladki :), bo na ujędrnienie brzucha już nawet nie liczę.
Oprócz odchudzania także inne rzeczy zaprzątały moją głowę. Wypadanie włosów,które pojawiło się znikąd. Badania , lekarstwa i po ponad miesięcznej kuracji brak efektów. Wiem, trzeb zaczekać. Dermatolog mówi , że nawet do 6 miesięcy. I ostatecznie decyzja o ścięciu włosów.Z bólem serca to robiłam, bo co jak co , ale włosy to ta część mnie ,którą uwielbiam bezgranicznie i o którą zawsze dbałam najbardziej. Miałam schudnąć, miałam mieć piękne długie włosy. Na szczęście to nie ręka i odrosną, ale póki co gdzieś tam czuję smutek. Głupie nie ?
I udało się w tym miesiącu pójść na zakupy ! Kupiłam aż 4 sztuki odzieży dla siebie. Postawiłam na legginsy, ponieważ spodnie które kupiłam 2 miesiące temu i miałam na tyłku 3 razy - już z niego spadają. Do tego obowiązkowo t-shirt za tyłek i dłuuuga ciepła bluza , na chłodne jesienne dni.